3 Skulls of the Toltecs

Revistronic Industrial Programs/ Warner Interactive `96

gatunek: western, komedia

Arizona 1866. Nasz kowboj o wielce zakręconym nazwisku Fenimore Fillmore, niczym wiecznie pokrzywdzony Guybrush Threepwood, nieświadom wplątuje się w wielką hecę. A jeśli dopowiemy, że chodzi o legendarny skarb Tolteków, zbliżającą się przeciw Francuzom rewolucję meksykańską, zatargi Indian z Amerykanami w tle oraz, aż trzy strony konfliktu w sporze o tajemnicze czaszki, wielka przygoda gotowa. Fenimore, dowiaduje się od umierającego obwoźnego handlarza, że trzy złote czaszki tworzą klucz do skarbca ukrytego gdzieś w opanowanym przez Francuzów klasztorze. Nasz bohater nawet przez kilka chwil zdobywa jedną z nich, lecz szybko ją traci, gdyż nie on jeden zna tajemnicę skarbu. Od tej pory czaszki będą przechodzić z rąk do rąk. Fabuła jest wręcz naszpikowana nagłymi zwrotami akcji. Prócz ciekawego, wielowątkowego scenariusza, panuje ogromna swoboda i dowolność wykonywania zadań. 3 Czaszki Tolteków, to dziecko Hernana Castillo, w które włożył wiele pracy. Sterowanie, to tradycyjny i uproszczony SCUMM (polega na wybieraniu właściwych czynności z dolnego paska), który podobny jest do tych firmy LucasArts. Gra posiada bardzo ładną grafikę w wyższej rozdzielczości 640x480. Może nie dorównuje tej z The Curse of the Monkey Island(firmy LucasArts), ale jest równie kolorowa i wykonana z przysłowiowym „jajem”. Postać bohatera jest cieniowana i świetnie animowana. Lokacje są często bardzo obszerne i scrollowane. Dla dodatkowego urozmaicenia, często zmieniają się plany. Głównym atutem są tu kreskówkowe przerywniki filmowe oraz świetna, stylowa ścieżka dźwiękowa. Podkłady w tle, to typowe meksykańskie klimaty z obowiązkowymi motywami trąbki. Nasze ucho pieści profesjonalny dubbing aktorów. Naprawdę miło jest słyszeć francuski akcent generała Leconte`a, zlepek hiszpańsko-angielskiego Meksykańczyków, leniwy i soczysty południowo-amerykański slang. Nie przypadkowo wspomniałem na początku o Guybrushu i jego przygodach. 3 Czaszki Tolteków, to jakby żywa (i pomysłowa) zamiana Karaibów na Dziki Zachód. Fillmore to wykapany Threepwood, równie łatwo wpada w kłopoty i jest nieporadny w sytuacjach, kiedy trzeba się wykazać sprytem i inteligencją. Ale jednocześnie ma naturę pyskacza, nieraz jest wręcz zarozumiały i towarzyszy mu niesamowite szczęście. Można nieźle się ubawić podczas rozmów, gdy Fillmore sprawdza inteligencję niezwykle tępych kowboj. Prym wiedzie zastępca szeryfa. Ten program to jedna wielka satyra na Dziki Zachód. Nie uświadczysz tu poprawności politycznej, wszystko powywracano nogami do góry. Nie dość, że w miasteczku Big Town panoszy się prohibicja, generał strzegący fortu przez Apaczami jest nie lada łajdakiem i tchórzem, Indianie okazują się bardziej wyedukowani niż Amerykanie to w Kościele panuje rozłam, a część braci, to albo poukrywani zbiedzy lub zachłanni i nieustępliwi bezbożnicy. Niezłym paszkwilem na politykę Stanów Zjednoczonych w sprawie Indian są rokowania przedstawiciela rządu z Apaczami. Uważne ucho wyłapie więcej, bo w grze jest tego mnóstwo. Grę, w naszym ojczystym kraju wydał Optimum Bis. Dialogi przetłumaczono poprawnie, oddając klimat, choć tłumaczom przydażył się jeden błąd, a raczej zaniechanie: W nocnej scenie ucieczki na stacji kolejowej zastępca woła na szeryfa "Sheriff" zaś ten odpowiada zdaniem, w którym wplątało się angielskie słówko "Where". Szkoda też, że nie przetłumaczono ekranu pożegnalnego, kiedy komputer pyta czy chcemy opuścić grę. Podsumowując, decyzja o tzw. "tłumaczeniu kinowym" (przekład wyłącznie napisów) było strzałem w dziesiątkę wydawców! W 2003 roku powstała kontynuacja programu zatytułowana Fenimore Fillmore: The Westerner (znana w Polsce z beznadziejnej lokacji), którą wypuszczona została przez Cenega Poland, a następnie z nowym, niewiele lepszym tłumaczeniem, czasopisma CyberGra. Zrezygnowano z dwuwymiarowej grafiki i zastąpiono ją 3D. Jako ciekawostkę dodam, iż powstaje trzecia część o roboczym tytule Fenimore Fillmore's Revenge. Podsumowując, 3 Czaszki Tolteków można z czystym sercem polecić fanom Dzikiego Zachodu i naturalnie przygodówkowym maniakom. Szkoda, że ten ten temat został tak po maczoszemu potrakotwany przez twórców gier przygodowych. Bo oprócz Freddy Pharkas: Frontier Pharmacist oraz po części stareńkiego Gold Rush! z Sierra to naparawdę mało wykorzystywany, ale jakże ciekawy temat!
poprawki BoogeyMan

solucja  Gra ukazała się jedynie w wersji na CD 1

wstecz strona główna