7 Dni i 7 Nocy

Pterodon `94

gatunek: erotyczna

Raczkująca czeska firma Pterodon Software na przełomie lat 94/95 wydała cztery programy: Tajemnicę Oślej Wyspy, Little Pig, Ramon’s Spell i luźno powiązaną z filmem 11 Dni i 11 Nocy, grę pt. 7 Dni i 7 Nocy. Dwie ostatnie, sprowadziła i spolonizowała działająca wówczas polska firma Mirage Software. Wprawdzie produkcja naszych południowych sąsiadów ma się tak do filmu jak pięść do nosa, ale ogólny zamiar twórców łatwo zrozumieć. Niejaki bogacz Jonatan Smith, wyjeżdżając w interesach, wynajmuje za godziwą zapłatą, prywatnego detektywa – Waszka Fałdę, by ten pilnował jego siedmiu córek, w czasie jego nieobecności. Jednak nasz bohater, zakłada się z przyjacielem, iż uda mu się zdobyć uznanie i zaliczyć siedem córek biznesmena. No i tu zaczynają się kłopoty Waszka i nasza zabawa. Musimy zdobyć serca siedmiu kobiet, uciekając się do wszelkich sposobów. Początki zawsze są trudne, więc w takiej sytuacji najlepiej brać wzorce starszych i doświadczonych. Tak też, zrobili twórcy z Pterodon Software. Zaczerpnęli koncept z wyżej wspomnianego filmu, humor i pikantność z serii przygód nieudolnego podrywacza Larry`ego Laffera firmy Sierra, zaś stylistykę oprawy z Day Of The Tentacle firmy LucasArts. Nie trudno się domyślić, że zwiedzamy maksymalnie zakręcone i "powyginane" na modłę Picasso`wską lokacje z niestandardowymi ustawieniami kamer w planie. Niestety grafika mimo 256 kolorów nie zachwyca i prezentuje się znacznie gorzej niż jej polski odpowiednik Skaut Kwatermaster firmy LK Avalon (Polak potrafi!:)). No tak, ale nieładna oprawa zdarza się w grach nader często. Ale tu Czesi wybili się ponad przeciętność w pewnym jakże istotnym elemencie. Otóż córki naszego pracodawcy są tak brzydkie, a sceny łóżkowe przedstawione tak okropnie, że przegranie owego zakładu i jeszcze dopłacenie zwycięzcy byłoby dla Waszka lepszym rozwiązaniem. Ale cóż, honor to honor i musimy zdobyć owe siedem panienek. Scenariusz także nie imponuje. Gra naszpikowana jest aluzjami, lub co częściej, niewybrednymi żartami dotyczących kobiet. Popatrzcie tylko, co robi nasz bohater po kilku minutach bez ruchu. Córki Smith’a, okazują się niezbyt wybredne, toteż w ciągu dnia musimy zazwyczaj wykonać kilka prostych czynności, by poznać po kolei każdą z kobiet. Odrębna sprawa tyczy się nocy. Sceny łóżkowe to już element czysto zręcznościowy, przed którym musimy koniecznie zapisać stan gry, gdyż jeśli się nam nie powiedzie, doprowadzimy do śmierci bohatera. Ta (anty)zabawa polega na szybkim klikaniu na przemian lewym i prawym przyciskiem myszki (coś a’la Książe i Tchórz, polskiej firmy Metropolis). Jedynie, co w tej produkcji wydaje się całkiem porządne, to wygodny interfejs. Paradoksalnie, element wymyślony przez twórców sprawdza się najlepiej. Zamiast ikon z komendami mamy uproszczony system wybierania lewym przyciskiem myszy. Szkoda, że przedmioty nie są oznaczone i musimy celować po omacku. Na zdecydowany plus zasługuje tłumaczenie z „jajem”, obejmujące polskie realia i nieco wieśniacką wymowę, przez co wypowiadane kwestie nie wydają się „sztywne”. Dziwi jednak fakt, iż nie przetłumaczono opcji w menu, gdzie ikonki są po angielsku, za to podczas nocnych wysiłków naszego bohater towarzyszy nam groźnie brzmiąca nazwa ponad paskiem podniecenia: “vśkon”. Pomimo tylu krytycznych uwag, co do elementów grafiki, odważni mogą się jednak zapoznać z czeską myślą techniczną. Zobaczcie na własne oczy środkowoeuropejską wersję Larry`ego Laffera.
P.S. Na DOSBoxie 0.65 gra grymasi podczas uruchamiania. Otóż po wybraniu kongifuracji trzeba chwilę poczekać a następnie nacisnąć prawy przycisk myszy by pojawił się ekran gry.
poprawki BoogeyMan

(2 075KB) ilość dyskietek w oryginale 2

wstecz strona główna