Sołtys

L.K. Avalon `95

gatunek: komedia

Dlaczego sołtys w Wąchocku...? Ileż takich dowcipów, których ofiarą padał najwyższy urzędnik wyżej wymienionej miejscowości, słyszeliśmy za młodu? Jednakże czy ktoś mógł mieć nadzieję, że treść tych głupich anegdotek stanie się fabułą gry komputerowej? Raczej nie, a przynajmniej do momentu, w którym Polacy zabrali się za robienie przygodówek. Firma L.K. AVALON postanowiła także spróbować swych sił na tym trudnym polu. Na pierwszy rzut oka gra przedstawia się najwyżej przeciętnie - grafika i animacja odbiegają nieco od światowego standardu, dźwięk też pozostawia sporo do życzenia. Z czynników wpływających na ogólną ocenę gry najgorzej wypada fatalnie wręcz pomyślany sterownik. W obecnych czasach rzeczą dość niewygodną jest, że przed podniesieniem danego przedmiotu musimy sami do niego podejść (na które to polecenie szanowny sołtys i tak często odpowiada zwrotem: "a właśnie, że tam nie pójdę"). To wszystko powinno dziać się automatycznie. Nie sposób pominąć ciekawych pomysłów, jak np. mechanizm służący do przemieszczania się między lokacjami przez pojedyncze kliknięcie na odpowiednim przycisku z panelu, gdzie wyświetlane są też ich wglądówki. Ale to, co decyduje o dość dużej moim zdaniem atrakcyjności programu, to cała masa zwariowanych pomysłów, wymyślonych po części przez programistów, a po części przez legendarne opowiastki o tej baśniowej krainie - Wąchocku. Sytuacja przedstawia się dla sołtysa prosto: oto przednim żona postawiła ultimatum by odszukał niedoszłego meża ich niezywkle córki. Jak tu jednak znaleźć zbiega? To zadanie dla naszego bohatera.

autor: Bamse

Mam nadzieje że wytknięcie topornego sterowania - nie będzie nikogo za nadto zniechęcało bo rekompensuje to dowcipność wpleciona w grę.

wstecz strona główna