Simon the Sorcerer

Adventure Soft. `93

gatunek: komedia, fantasy

W pierwszej części swych przygód, Simon, główny bohater, zostaje nieoczekiwanie i wbrew swej woli przeniesiony z teraźniejszości do odległego świata fantasy. Ma on pomóc magowi imieniem Calypso porwanego przez złego i okrutnego czarnoksiężnika Sordida. Zadanie to nie będzie łatwe, już na samym początku Simon wpada w kłopoty. Tylko cudem wychodzi cało ze spotkania z głodnymi goblinami. By nasz bohater mógł przystąpić do ratowania krainy, musi stać się czarodziejem (nawiązanie do Secret of Monkey Island, The) co nie będzie łatwe przy obojętności tutejszych magów. Simon the Sorcerer wszedł na rynek bez większego szumu i hucznych zapowiedzi. Po jej wydaniu w prasie chdziły plotki, że program został wydany na licencji LucasArts, czy to prawda? Nie wiem. W każdym razie, gra urzeka piękną, kolorową i szczegółową grafiką. Na pierwszy plan wysuwa się także rzadko spotykana płynna animacja. Wogóle, jest ona bardzo charakterystyczna dla twórców i jest niejako znakiem firmowym Adventure Software. Interfejs to lekko zmodyfikowany sterownik SCUMM do którego dodano kilka nowych poleceń. Trzecią wyróżniającą program rzeczą jest śmieszny, nieliniowy scenariusz. Wprost roi się tu od parodii i zapożyczeń. Dialogi i komizm sytuacyjny często mogące przyprawić o niekontrolowane wybuchy śmiechu. Np. wtedy gdy Simon musi dostać się do uwięzionej księżniczki na szczycie wieży. Młody mag, po wielu próbach na górę dostaje się po... kilkumetrowym warkoczu uwięzionej dziewicy, który spadając z okna, o mało go nie przygniótł. To nie koniec, bowiem, na górze okazuje się, że pięna księżniczka odbiega znacznie od stereotypów w bajkach. Jako jedyną chyba wadą programu jest motyw ciągłego przemieszczania się między ważniejszymi lokacjami. Szczególnie na początku, gdy mapa nie jest jeszcze zaktualizowana zaś Simon ślimaczy się niemiłosiernie. Jest to jednak drobny szczegół nie przeszkadzający zbytnio, w dobrej zabawie.

  (3 900KB)

wstecz strona główna